sobota, 12 lipiec 2008

wyzwanie lipcowe

targnełam się wczoraj na wyzwanie lipcowe na forum scrappassion.

szczerze mówiąc w zakładkę "wyzwania" nigdy nawet nie zaglądałam, ale po poście Tores u niej na blogu, pomyslałam sobie kurczę czemu nie?!

a ile mi ono sprawiło trudności! nigdy jeszcze z mapką nie pracowałam i wydaje mi się, ze wbrew pozorom wcale to nie jest takie łatwe.

do tego pobiłam chyba rekord [no mój na pewno] w ilości zerwanych nitek szyjąc na maszynie! tym razem udało mi się zerwać 4 razy [czyli po razie na brzeg kartki] i co ciekawe tą górną, a nie dolną! dla bezpieczeństwa jednak nawlokłam cały bębenek [ten dolny ;)] białą nitka i nawet go nie wymieniam. jak już jakimś cudem udało się, że dolna nitka się nie zrywa, to będę szyć białą od dołu dopóki się nie skończy :)

tak więc i jest. co prawda scrap miał być zatytułowany prezesowa, ale nie mogłam dobrać literek. niby alfabetów mam pełno, a jednak nic mi nie pasowało. skorzystałam więc, ciekawostka haha, z rub-ona :)

tak wyglądała mapka ze strony Pencil Lines:



a to moja interpretacja:



i szczegóły:





użyte materiały:

papiery daisy d's + kawałek ksiązki ;), brązowa farba, tusz cat's eye w kolorze maroon, biała mulina i rub-onsiki ;) z zestawu creative imagination- official princess

i to by było na tyle. w weekend nie scrapuję, bo mamy w okolicy jakiś koncertowo- imprezowy wysyp kulturowy :)

piątek, 11 lipiec 2008

księżniczka tatusia..

mam takie jedno zdjęcie mojego B. z Matyldą. uwielbiam je. już dawno miałam je zescrapować, ale jakoś nie miałam genialnego pomysłu.. tak lezało i czekało na prawdziwy atak wenowy!



jakiś czas temu znalazłam nawet taką sentencję:

Someday I may find my Prince Charming, but my daddy will always be my King.

piękna jest. i wydawała mi się idealna to tego zdjęcia. jednak moje stukrotne próby przetłumaczenia jej na język polski zawsze kończyły się niepowodzeniem. jakbym tego nie przetłumaczyła, nigdy nie brzmiało to tak pięknie jak po angielsku. (swoją drogą nie wiem czy tylko ja tak mam, ale kazda sentencja wydaje mi się zawsze piękniejsza po ang niz po polsku.)

a bardzo chciałam coś właśnie po polsku umieścić..

i nagle wczoraj dostałam olśnienia!

dosłownie w chwilkę powstało coś takiego ;)



i kilka szczegółów







użyte materiały:

papier nie wiem co to, ale swego czasu był popularny u nas na scrappassion. napis wytłaczany dymo, na tymże papierze, a nastepnie pokolorowane literki cienkopisem, tusz brązowy cat's eye, oczywiście farba akrylowa brązowa [patyna odchodzi w niepamięć i tak za nią nie przepadałam!] i rub-on my mind's eye.

ps. czy ja juz mówiłam, ze kocham rub-onsy? ;)

dziś targnełam się na wyzwanie lipcowe, ale z prezentacją poczekam do jutra. musi najpierw dobrze obeschnąć ;)

a tymczasem miłego weekendu wszystkich podglądaczom życzę!

my się dziś na koncert Dżemu wybieramy! oj będzie się działo :)

buziaki

czwartek, 10 lipiec 2008

tak się rodzi plotka.

dawno temu postanowiłam zescrapować matyldowego bloga. tego samego dnia jednak oprzytomniałam, zrozumiawszy, ze jest to nie mozliwe, biorąc pod uwagę ilość postów tam i moje tempo scrapowania..

mam jednak nadzieję, ze choć troszkę uda mi się wyscrapować, z matyldowych starych zdjęć...

oto jedno z nich..

kiedyś dzieciaki z naszego bloku zaczepiły nas na ulicy.
- a dlaczego matylda jest taka ciemna, a pani taka biała?
- ona tak po tacie.
-a to ona ma TATĘ MURZYNA!!!??






wielkość tradycyjnie 20x20,

użyte materiały:

papier z zestawu od kamaftut, farba akrylowa biała i turkusowa, napisy z wytłaczarki dymo na taśmie dymo, stempel zawijas AL, kalkomanie magnolia

wtorek, 8 lipiec 2008

Kumpelki

a teraz będzie o... matyldzie!

tak sobie pomyślałam, że dawno o niej nic nie pisałam ;p

moja mała ma taką koleżankę klaudię. klaudia ma 6 lat. właściwie to sąsiadka z klatki. jakiś czas temu zaczęła do nas przychodzić i bawić się z małą. jakieś pół godziny, czasem godzinkę dziennie. ostatnio klaudia wyjechała, bo w końcu zaczęły się wakacje. nie było jej ponad tydzień i wczoraj znów zastukała do naszych drzwi..

matylda dostała takiego ataku radości- śmiała się na cały blok, biegała (raczkowała) po pokoju, klaskała i nie wiem co jeszcze, bo z tego wszystkiego oczy zaszły mi łzami..

kurdę nasza mała duszyczka chyba naprawdę stęskniła się za swoją kumpelką.. coś niesamowitego..

i z tego powodu postanowiłam popełnić kolejnego scrapa. zresztą powstał, kiedy dziewczyny bawiły się obok mnie. tradycyjnie 20x20. baza zakupiona na forum.



i szczególiki:







użyłam:

3 kolory farb akrylowych, kawałek kartonu daisy d's, różowa mulina, rub-ons my mind's eye- my best friend, ptaszek rub-ons :) jutro napiszę jaki, bo muszę poszukać reszty.

poniedziałek, 7 lipiec 2008

By the sea..

wybraliśmy się kiedyś ze znajomymi nad morze. tutaj na matyldowym było więcej.. u nas, zaledwie 60 km od morza, był totalnie skwarny dzień. w darłowie okazało się jednak, że wieje tak arktyczny wiatr, że nie warto nawet nosa wyściubiać zza parawanu i namiotu, bo momentali wiatr zamrażał..

w głównej mierze leżeliśmy więc w ukryciu, ale wpadł nam do głowy też taki oto pomysł, aby poodciskać sobie rączki i nózki na piasku - tak rodzinnie. mamy więc tonę zdjęć stóp i dłoni naszych. to zdjęcie z calego zestawu podoba mi się najbardziej. i te śmierdziochy Matyldy, która za nic w świecie nie chciała pozostawić odcisku dłoni..

hmmm na tej fotce jakis taki średni wyszedł. w rzeczywistości wygląda na prawdę fajnie!! scrap ma tradycyjnie 20x20- jak juz ich kiedys więcej powstanie z całości zrobię album..



użyte materiały:

papier w piasek z mega zestawu od kamaftut, farba turkusowa, rubons my mind's eye

hehe tak jeszcze dla wyjaśnienia od lewej: tata, w srodku matylda, z prawej mama, bo tak patrzę i się zastanawam, które grabska są moje..

piątek, 4 lipiec 2008

my little explorer..

w tak zwanym między_czasie pomiędzy szukaniem niani, wyprawami nad jezioro, zabawianiem mojego dziecka, czytaniem bajek (właściwie opowiadaniem ich już z pamięci), szukaniem możliwości załapania się na dofinansowanie na założenie działalności gospodarczej i tysiącem innych obowiązków udało mi się dziś coś wyscrapować.

jest to totalny spontan- zdjęcie już było wcześniej wydrukowane. żadego pomysłu i zastanawiania się wcześniej. mała zasnęła, ja wyjęłam farby, które sobie ostatnio zakupiłam (nie mogłam się oprzeć patrząc jakie maziajowe cuda wyczarowują dziewczyny) i powstało to.

strasznie kocham to zdjęcie, a cały scrap powstał w dosłownie 20 min!!! razem ze schnięciem farby!!! ileż to łatwiejsze niż dobieranie papierów, wymyślanie kompozycji- może tak a może jednak tak...

maźnięte i jest !



scrap ma 20x20, farby akrylowe, kawałek książki, rubons- my mind's eye- my little explorer, biały żelopis, bradsy śrubki z rayera

niedziela, 29 czerwiec 2008

finał finał!!!

z utęsknieniem czekałam na dzisiejszy mecz finałowy pomiędzy niemcami a hiszpanią. kiedyś udało mi się wyjechać na stypendium do hiszpanii- zakochałam się w tym kraju! ci ludzie, zwyczaje, wolność i ogólna sielanka..

przez rok mieszkałam także w niemczech. i ten rok wspominam jako najgorszy w moim życiu! na szczęście mieszkaliśmy całkiem niedaleko holandii, więc każdy weekend spędzaliśmy "zagranicą".

ogólnie niemców nienawidzę, uważam, że są bucami i tyle. oczywiście znam też fajowych niemców, ale uogólniając jestem na NIE.

tak więc siedzimy i oglądamy mecz- moja mama, tata, Matylda i ja. stawiamy oczywiście na hiszpanów i zaciskamy kciuki, żeby niemcom nie udało się strzelić gola, albo żeby przez przypadek nie podyktowano im karnego...

85 minuta meczu:

ja- żeby tylko niemcy nie strzelili gola.
mama: właśnie właśnie!! hiszpania musi wygrać!!... ojoj ojoj coś się dzieje... a ci w czerwonych koszulkach to kto??

:)

wtorek, 24 czerwiec 2008

kochanemu tacie..

wczoraj był dzień ojca. nie uważacie, ze jakoś mało wyeksponowany? tzn chodzi mi o to, że wszyscy wiedzą kiedy jest dzień matki, wszyscy wiedzą kiedy jest dzień dziecka.. a jak to jest z dniem ojca??

wczoraj poszłam na spacer z matyldą. pod blokiem napadło na nas jak zawsze stado dzieci. i wiecie, że z ósemki tylko 1 wiedziało, że dziś (tzn wczoraj) jest dzień ojca?? tak sobie myślę, że może to dlatego, że już są wakacje i nie trąbią o tym w szkole? nie wiem..

matylda w każdym razie pamiętała. tzn ja w jej imieniu, bo na zetce tyle razy o tym gadali, że trudno było zapomnieć ;)

już dawno przymierzałam się do popełnienia parawaniku. szczególnie po kursie nannali (dzięki ci babo ;*) i nareszcie udało się. musiałam przysiąść i się zmobilizować. miałam go zrobić już w niedzielę, ale nie dałam rady. zabrałam się wczoraj wieczorkiem jak mała zasnęła, czyli o 22 i co ciekawe zdążyłam przed północą, czyli można powiedzieć, ze parawanik był na czas ;)

zdjęcie tata wybrał sobie sam.










i szczególiki:











ps. nie wiem dlaczego nie zrobiłam jak stoi :) wkońcu to stojący parawanik :)

buziole!

jestem!

to nie tak, że mnie nie ma... to nie tak, że nic nie robię...

jestem i scrapuję nawet :)

niestety moje dziecko jest na etapie chodzenia za rączki, raczkowania z prędkością światła, wędrowania bokiem wzdłuż mebli.. ja za nią po prostu nie nadążam. a wieczorem jak jaśnie pani łaskawie zasypia jest już 22. i wtedy nie mam już siłki na nic. zresztą nawet matyldowego bloga nie uzupełniam, bo nie mam kiedy..

postanowiłam jednak dzisiejszą nockę poświęcić na nadrabianie zaległości. może się uda.jak nie padnę to napewno się uda! zresztą niby siedzę na wychowawczym w domu z dzieckiem, a doba jest dla mnie i tak zdecydowanie za krótka..

a póki co przedstawiam wam moje ostatnie zakupki, metalowe paskudztwo ze sklepu za rogiem- ten duży zawias nie wiem do czego użyję, ale spodobał mi się :)



wspólne forumowe zakupy z ebaya- część niestety albo nie doczytałam, albo nie było napisane i troszkę sobie inaczej wyobrażałam. w każdym razie chętnie komuś odstąpię- te rubonsy z kamyczkami np. nijak mi nie pasują..

kartonowe naklejki:



te rubonsy właśnie z kamyczkami, czy tam szkiełkami jak to nazwała uhk ;)



rubonsy rubonsy rubonsy!!! no zakochana jestem w nich!! a ta książeczka z księżniczkowymi kalkomaniami udała mi się na całego!!



i paczka, którą uznałam już za zaginiętą, bo szła i szła... a tu taka niespodzianka i nareszcie jest... okazuje się, że cuda się zdarzają..



To tyle na teraz, cyknę jeszcze parawanik dla taty jaki zrobiła hmmm Matylda i wieczorkiem wrzucę..

do potem!

piątek, 20 czerwiec 2008

scrap miszczowski

tylko jeszcze na chwilkę chciałam wrócić do scrapa miszczowskiego, bo od wielu osób słyszałam cudne zdjęcie!



jest taka stronka, na której możecie sobie to i tamto wyczarować, nawet umieścić swoją podobiznę na torsie beckhama heheh i z tej stronki mamy właśnie owe cudne zdjęcie ;)

zapraszam na photofun

a dla tych co po angielsku niet, po niemiecku niet i po rusku toże niet to:

  1. wybierasz sobie efekt (te oznaczone w rogu buźką magicznie odnajdują twarz na zdjęciu ;) )

  2. wybierasz w kompie zdjęcie - nie może przekraczać 500 kb

  3. klikasz w wybrany efekt, na następnej stronie w browse i ładujesz zdjęcie z komputera. po chwili wyskakujesz Ty na koszulce angeliny jolie! (głupie, wiem, ale mi się zrymowało)


efekty ogólnie średnie, choć są i perełki ;) np modelka wszechczasów na okładce Vogue'a!!





buźka